AUKUS – amerykańskie współzawodnictwo z Chinami kosztem bezpieczeństwa Europy?

15 września 2021 r. rządy Stanów Zjednoczonych, Australii i Wielkiej Brytanii ogłosiły powstanie nowego partnerstwa, które ma działać na rzecz bezpieczeństwa i pogłębienia więzi w regionie Indo-Pacyfiku. Tak zwany „AUKUS” ma także wspierać pokojowy i oparty na regułach porządek międzynarodowy. Sztandarowym projektem paktu jest budowa dla Australii okrętów podwodnych o napędzie atomowym.

Informacja o powstaniu AUKUS wywołała oburzenie Paryża, gdyż Australia tym samym anulowała wartą 40 mld dolarów umowę z Francją na budowę floty konwencjonalnych okrętów podwodnych. Unia Europejska wyraziła swoją solidarność z Paryżem a Chiny potępiły nowy pakt argumentując, że zaszkodzi on pokojowi i stabilności w regionie. Powstanie AUKUS z jednej strony wzmacnia głosy za „strategiczną autonomią” Unii Europejskiej a z drugiej wskazuje na rosnący niepokój związany z polityką Pekinu w odniesieniu do Tajwanu oraz w całym regionie Indo-Pacyfiku.

Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Australia mają długą tradycję bliskiej współpracy politycznej, gospodarczej i w zakresie bezpieczeństwa. Nie do przecenienia jest pod tym względem wspólnota kultury, tradycji i języka. Dobitnym przykładem jest tzw. „Five Eyes” – „Pięcioro Oczu”, czyli porozumienie o wymianie informacji wywiadowczych. Jego początki sięgają drugiej wojny światowej i skupiają wspomniane kraje oraz Kanadę i Nową Zelandię.

 

Sojusz „Anglosasów” wobec rosnącej potęgi Chin

Podstawą relacji australijsko-amerykańskich pod względem bezpieczeństwa jest Traktat Bezpieczeństwa Pacyfiku (ANZUS), zawarty w 1951 r. Od 2007 r. obydwa kraje i Japonię łączy również tzw. Quad, czyli forum dialogu i współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa regionalnego, zainicjowane w 2007 r. przez Tokio i odnowione w lutym 2017 r. 

AUKUS nie tworzy zatem zupełnie nowej jakości, wzmacnia natomiast znacząco istniejące więzi pomiędzy jego uczestnikami i jest wyrazem swoistej „realpolitik”, uprawianej przez Canberrę, Waszyngton i Londyn. Ów pragmatyzm wynika z chłodnej kalkulacji tych stolic, stawiających na partnerów, z którymi – w ich przekonaniu – mogą bezkolizyjnie współdziałać przy tworzeniu nowej architektury bezpieczeństwa na Indo-Pacyfiku.

Środek świata zdecydowanie przesuwa się w kierunku Oceanu Spokojnego. Pewność współpracy i efektywność komunikacji pomiędzy partnerami jest szczególnie ważna obecnie, kiedy sytuacja w szerszym  regionie Oceanu Spokojnego staje się coraz bardziej napięta. Choć deklaracja o utworzeniu nowego paktu nie wspomina Chin, to jednak polityka Pekinu wydaje się być jego zasadniczym raison d’etre.

Australia – po latach relatywnie dobrych relacji z Chinami, co zaowocowało podpisaniem w 2015 r. umowy o wolnym  handlu (ChAFTA) – przyjęła kurs bardziej stanowczy. Zmiana została spowodowana próbami instrumentalnego traktowania przez Pekin diaspory chińskiej na Antypodach oraz rzekomymi atakami w cyberprzestrzeni. Stosunki pomiędzy oboma krajami pogorszyły się w okresie pandemii Covid-19 ze względu na wsparcie udzielone przez Canberrę międzynarodowym staraniom o śledztwo mające wyjaśnić pochodzenie koronawirusa. Zostało to źle przyjętę przez rząd chiński, który nałożył sankcje gospodarcze na Australie i zawiesił „do odwołania” kluczowy dialog ekonomiczny z tym krajem.

 

Problem Taiwanu

Państwa członkowskie AUKUS są również zaniepokojone asertywnością Chin na Morzu Południowochińskim, gdzie kraj ten rości sobie pretensje do 90% akwenu, oraz coraz bardziej agresywnym postępowaniem wobec Tajwanu. Przy okazji 100 rocznicy powstania Komunistycznej Partii Chin przewodniczący Xi Jinping stwierdził, że „Rozwiązanie kwestii Tajwanu i zrealizowanie pełnego zjednoczenia Chin to historyczna misja i niewzruszone zobowiązanie Partii”, zaś ci, którzy będą próbować mieszać się w sprawy Chin „znajdą się na kursie kolizyjnym z wielkim stalowym murem”.

Za tymi mocnymi stwierdzeniami poszły działania wobec Taiwanu. Począwszy od 1 października – święta narodowego ChRL – siły powietrzne tego kraju dokonywały przez cztery dni masowych przelotów nad tajwańską strefą identyfikacji obrony powietrznej. Ponadto – również na początku października – armia chińska przeprowadziła w prowincji Fujian, znajdującej się po przeciwnej stronie Cieśniny Tajwańskiej, ćwiczenia wojskowe, obejmujące między innymi lądowanie na plaży i atak. Według opinii ministra obrony Tajwanu, sytuacja jest najtrudniejsza od 40 lat, a Pekin będzie gotów do ewentualnej inwazji wyspy już w 2025 r. 

Australia, jako potęga średnich rozmiarów o ograniczonych możliwościach obronnych w porównaniu z Pekinem, musi brać pod uwagę zmieniającą się konstelację sił w regionie Indo-Pacyfiku. I temu ma służyć AUKUS pod względem strategicznym, a pod względem militarnym nowy kontrakt z Waszyngtonem i Londynem na budowę co najmniej ośmiu okrętów podwodnych o napędzie atomowym oraz szersza i jeszcze ściślejsza współpraca w obszarze technologii wojskowej, sztucznej inteligencji i wywiadu.

Przewaga okrętów atomowych nad konwencjonalnymi typu diesel polega zdaniem rządu Australii, a także ekspertów na tym, że „Okręty podwodne z napędem atomowym nie mają tych samych ograniczeń co konwencjonalne okręty podwodne w zakresie składowania broni, szybkości i wytrzymałości. Mogą pozostać całkowicie zanurzone przez wiele miesięcy, co ogranicza możliwości wykrycia przez przeciwników”. Problem natomiast polega na tym, że pierwsze okręty tego typu opuszczą Adelaide w południowej Australii, gdzie będą powstawać,  dopiero około 2040 r., zaś starzejące się już mocno okręty klasy Collins, którymi obecnie dysponuje Australia muszą w międzyczasie zostać zastąpione innymi. Pewnym rozwiązaniem jest wydzierżawienie od USA okrętów klasy Los Angeles bądź brytyjskich klasy Trafalgar. Tylko wówczas Australia nie pozostanie ze „strategiczną luką” przez następne 20 lat.

 

Europejski kontekst AUKUS

Francja zareagowała na wiadomość o powstaniu AUKUS niezwykle ostro. Minister spraw zagranicznych Le Drian określił decyzję Canberry o anulowaniu kontraktu z francuską Naval Group na budowę 12 konwencjonalnych okrętów podwodnych jako „cios w plecy”, a rolę USA w całej sprawie jako „zdradę”. Odwołano również tymczasowo ambasadorów Francji z obu krajów. Kontrakt był niezwykle lukratywny, jego wartość szacowano na 40 mld USD, ale nie tylko jego utrata wywołała oburzenie Paryża. Trudne do zaakceptowania było również dla Francji to, że negocjacje – które trwały kilka miesięcy – były utrzymywane w ścisłej tajemnicy. Paryż odebrał to jako „nadużycie zaufania pomiędzy sojusznikami”, zaś Ambasador Francji w Australii określił jako „dziecinne” wyjaśnienia tego kraju o niemożności poinformowania Francji o toczących się negocjacjach.

Władze francuskie starały się „zeuropeizować” kwestię anulowanego kontraktu, osiągając przy tym ograniczony sukces. Josep Borrel – wysoki przedstawiciel UE do spraw zagranicznych i bezpieczeństwa – co prawda wyraził ubolewanie, że Europa nie brała udziału w rozmowach dotyczących nowego paktu i umowy o budowę okrętów podwodnych, jednak również wezwał do „nie dramatyzowania” i nie kwestionowania „stosunków ze Stanami Zjednoczonymi, które bardzo się poprawiły wraz z nową administracją”. Ursula von der Leyen – przewodnicząca Komisji  Europejskiej – określiła traktowanie Francji jako „nie do zaakceptowania” , zauważając, że przyjaciele i partnerzy powinni brać pod uwagę swoje „perspektywy i interesy”. W podobnym tonie  zareagował minister spraw zagranicznych Niemiec, Heiko Maas, który stwierdził, że decyzja o utworzeniu AUKUS działa „otrzeźwiająco”, natomiast Stany Zjednoczone muszą konsultować się z sojusznikami przy tak istotnych decyzjach o charakterze strategicznym. Jego zdaniem, nie może być więcej polityki faktów dokonanych. Przy tym najważniejsi politycy europejscy wyraźnie zaznaczają, że konieczna jest bliższa współpraca pomiędzy USA a Europą w regionie Indo-Pacyfiku, i że sojusz transatlantycki ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa na świecie.

Pomimo to, sprawa nowego paktu i „zlekceważenie” Europy przez USA wzmocniło głosy na rzecz tzw. strategicznej autonomii, zdolności do podejmowania samodzielnych działań militarnych, niezależnie od Waszyngtonu. Jednak w Europie nie tylko brak jedności pod tym względem, ale także wskutek Brexitu ograniczyły się same możliwości strategiczne Unii Europejskiej. Wielka Brytania – podobnie jak Francja – jest zarówno stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ jak i potęgą nuklearną. Niemcy – z przyczyn politycznych i historycznych – tej luki nie wypełnią.

 

Państwa Indo-Pacyfiku podzielone

Kraje ASEAN nie zareagowały w sposób jednolity na utworzenie nowego sojuszu strategicznego  w swoim regionie. Minister spraw zagranicznych Filipin, Teodoro L. Locsin przyjął „z zadowoleniem” powstanie AUKUS, uzasadniając to tym, że „Państwa członkowskie ASEAN, pojedynczo i zbiorowo, nie posiadają środków wojskowych, aby utrzymać pokój i bezpieczeństwo w Azji Południowo-Wschodniej”. Bardzo powściągliwą pozycję zajęła jednak Indonezja, wyrażając swoje „głębokie zaniepokojenie trwającym wyścigiem zbrojeń i projekcją siły w regionie” oraz „wzywając Australię do utrzymania swojego zaangażowania na rzecz pokoju, stabilności i bezpieczeństwa w regionie zgodnie z traktatem o przyjaźni i współpracy.” Podobne stanowisko zajęła Malezja.

Warto przy tym zwrócić uwagę na stanowisko bliskiego Nowej Zelandii, która jest bliskim sojusznikiem Australii. Premier Jacinda Ardern co prawda zapewniła, że „nie spodziewa się absolutnie żadnych zmian w i tak już silnych relacjach ze Stanami Zjednoczonymi, Wielką Brytanią i oczywiście Australią”, to jednak zgodnie z prawem Nowej Zelandii, australijskie okręty podwodne o napędzie atomowym nie będą mieć wstępu na wody terytorialne tego kraju.

Tymczasem rzecznik rządu do spraw zagranicznych i agencji szpiegowskich Gerry Brownlee wyraził swoje zaniepokojenie czy poprzez nowy pakt Nowa Zelandia nie będzie wykluczona z wymiany wrażliwych informacji dokonywanej w ramach AUKUS – pomimo swego uczestnictwa w grupie „Five Eyes”. Paradoksalnie jednak kraj ten może skorzystać ze swojej nieobecności w porozumieniu w kontekście utrzymania poprawnych relacji handlowych i dyplomatycznych z Chinami.

 

Europa chce wzmocnienia pozycji w regionie

Francja uważa się za potęgę regionu Oceanu Spokojnego, posiada w nim swoje terytoria zamorskie, na których stacjonuje 7000 żołnierzy. Jest również w stanie w razie potrzeby przemieścić  do regionu większą liczbę wojsk. Francuska Strategia Obrony i Bezpieczeństwa Narodowego z 2017 roku wyraźnie pokazuje rosnące znaczenie tych obszarów zarówno dla samej Francji, jak i dla bezpieczeństwa międzynarodowego. Wynika to również z raportu politycznego z 2019 r. „Francja i bezpieczeństwo w regionie Indo-Pacyfiku” opublikowanego przez francuskie Ministerstwo Obrony. Tym bardziej bolesne było dla Paryża nie uwzględnienie go w regionalnych kalkulacjach Waszyngtonu. Jednocześnie prezydent Francji, Emmanuel Macron widzi możliwość większej, strategicznej roli samej Unii Europejskiej w akwenie Oceanu Spokojnego.

Nowa „Strategia UE dotycząca współpracy w regionie Indo-Pacyfiku” jest taką wizją bardziej asertywnego podejścia europejskiego, przewiduje bowiem m.in. dążenie do zwiększonej obecności marynarki wojennej państw członkowskich UE w regionie w celu ochrony morskich linii komunikacyjnych oraz swobody żeglugi. Strategia ta została jednak opublikowana 16 września, a zatem zaledwie dzień po ogłoszeniu powstania paktu AUKUS, co narzuciło Europie zupełnie inny kontekst już w dniu publikacji.

Przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel, nawiązując zarówno do strategii UE, jak i do nowego sojuszu wyraził przekonanie, że „Partnerstwo AUKUS na rzecz bezpieczeństwa dodatkowo pokazuje potrzebę wspólnego podejścia UE w regionie o znaczeniu strategicznym”. Oznacza to również współpracę z QUAD, „zwiększanie zdolności partnerów regionu Indo-Pacyfiku do zapewnienia bezpieczeństwa morskiego” oraz  zacieśnienie relacji z ASEAN – Stowarzyszeniem Krajów Azji Południowowschodniej .

Tezy Nowej Strategii UE w Indo-Pacyfiku nie zakładają zatem ograniczenia współpracy w tym regionie z Waszyngtonem. To jednak od USA będzie zależeć charakter tych relacji. Kryzys związany z powstaniem AUKUS pokazuje wyraźnie preferencje Stanów Zjednoczonych – nie tylko w Indo-Pacyfiku – i nie są one korzystne dla krajów Unii Europejskiej. Europa zaczyna w pełni rozumieć, że interesy strategiczne Waszyngtonu nieodwołalnie przemieściły się do regionu Oceanu Spokojnego, z trudnymi do przewidzenia konsekwencjami dla  bezpieczeństwa Unii Europejskiej, w tym i dla Polski.


Autor:
dr Bruno Surdel, analityk Centrum Stosunków Międzynarodowych

 

[evc_interactive_banner type=”classic” custom_link=”url:https%3A%2F%2Fmastersandrobots.tech%2F|||”]

Menu
eskişehir еskort - ankarabugun.org - macbook servis - ecasino.pro